Tag: picie wody

Czy woda może uzależniać?

Ciekawostki

Czy woda może uzależniać?

 

internet, telefon, kawa, papierosy, alkohol, narkotyki i inne używki – te właśnie czynniki przychodzą na myśl większości z nas mówiąc i myśląc „uzależnienie”. Okazuje się jednak, że człowiek w podświadomości może posiadać więcej „nałogów”, i – co ciekawe – często są to produkty, które nie zawierają składników takich jak kofeina, nikotyna, czy heroina. jednym z nich jest woda – może wydawać się paradoksalne, że najbardziej neutralny w smaku napój, pozbawiony jakichkolwiek składników uzależniających jest w stanie sprawić, że się od niego uzależnimy. jednak spokojnie – to uzależnienie na pewno nam nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie – bardzo korzystnie wpłynie na nasz organizm. Oczywiście jasnym musi być fakt, że dbanie o nawodnienie to nie „wlewanie w siebie” dużej ilości wody na przymus, taki sposób może doprowadzić do przewodnienia hipotonicznego.

 

O korzystnych dla zdrowia właściwościach wody wiadomo nie od dziś. Uznawana jest za napój, który nawadnia organizm jak żaden inny, dzięki czemu pozwala mu na sprawne funkcjonowanie. Nietrudno zauważyć, że picie wody obecnie jest na czasie – piją ją wszyscy, niezależnie od wieku czy płci. Współcześnie chyba nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie bez niej życia i codziennego funkcjonowania, dlatego też faktem jest, że po prostu jesteśmy od niej uzależnieni.

Ciekawostka: polidypsja psychogenna to wmówienie sobie nadmiernej suchości w ustach, co prowadzi do nadmiernego spożywania płynów, szczególnie wody. Jej picie litrami jest odpowiedzią chorych na sytuacje stresowe.

 

Jakie czynniki świadczą o tym, że człowiek w podświadomości jest uzależniony od picia wody?

Wysiłek fizyczny – po skończonym treningu, jak i również w jego trakcie, odczuwamy silne pragnienie – automatycznym odruchem jest wtedy sięgnięcie po butelkę z wodą. Jest to naturalna potrzeba, uwarunkowana przegrzaniem ciała i utratą wody z organizmu. Należy pamiętać, że żaden kolorowy napój nie nawodni nas tak doskonale, jak naturalna woda. Najlepiej będzie, gdy sięgniemy po wodę alkaliczną – taką, której odczyn pH wynosi ponad 7,5. Dlaczego? Sportowcy są jedną z grup szczególnie narażonych na dodatkowe, metaboliczne zakwaszenie organizmu. Wiąże się to z beztlenowym wykorzystywaniem przez nich energii. Kwasowe środowisko wpływa na pogorszenie wyników i wydajności sportowca – działa katabolicznie na mięśnie. Konieczna jest zatem koncentracja żywieniowa i suplementacyjna, by do tego stanu nie dopuścić. Jednym z elementów tego działania jest picie w ciągu dnia wody alkalicznej, która łagodzi skutki potreningowe i żywieniowe zakwaszenia. Jest łatwo dostępna, naturalna, nie wprowadza do diety sportowca dodatkowych kalorii, wygodna w użyciu.

Wzmożone upały – lato, gorące słońce, na termometrach temperatura powyżej 30 kresek – upał i skwar… W okresie wzmożonych upałów uczucie pragnienia znacznie wzrasta, organizm wydala duże ilości potu, a przez to potrzebuje solidniejszego nawodnienia, w celu uzupełnienia płynów. Ten fakt, można rzec, mówi sam za siebie – w okresie upalnego lata jesteśmy bardziej podatni na odwodnienie, a co za tym idzie – uzależnieni od wody.

Dieta – słodkie, słone, mocno przyprawione potrawy mają wpływ na ilość wypijanych przez nas płynów. Woda solidnie da radę załagodzić skutki pieczenia jamy ustnej, które odczuwamy po takim posiłku. Ponadto, codzienna dieta charakteryzuje się przewagą produktów kwasotwórczych. Są to produkty, które wchodząc w metabolizm organizmu, ostatecznie powodują jego zakwaszenie. To przede wszystkim mięso oraz przetwory typu jaja i produkty zbożowe. Natomiast produktami zasadotwórczymi, które przeciwdziałają kwasicy są warzywa, owoce, mleko, sery. Zdolność zapobiegania zakwaszeniu organizmu ma woda alkaliczna, która przeciwdziała od razu po wchłonięciu. Podobnie w przypadku spożywania alkoholu – napoje wysokoprocentowe prowadzą do niezatrzymywania wody w nerkach i jej szybszego przepływu do pęcherza, gdzie jest wydalana. Proces ten prowadzi do odwodnienia organizmu, dlatego by się przed nim uchronić – sięgamy po wodę. Wybierajmy wodę alkaliczną – z racji, że posiada wysoki odczyn pH, będzie w stanie ukoić nasz żołądek i pomoże przywrócić jego pracę na cały dzień. Woda zasadowa może także neutralizować działanie kwasów w przewodzie pokarmowym oraz pomóc w utrzymaniu równowagi kwasowo-zasadowej organizmu.

Moda na promowanie zdrowego trybu życia – w telewizji i radiu coraz częściej słyszymy o promowaniu przez gwiazdy zdrowego stylu życia i piciu 2 litrów wody dziennie, dlatego moda ta przeszła też na dużą część Polaków, którzy zafascynowani trendami gwiazd, próbują naśladować ich żywieniowe nawyki.

 

„Uzależnienie” od wody alkalicznej? – dobre uzależnienie!

Mimo, iż spora rzesza społeczeństwa nie zna jeszcze prozdrowotnych właściwości wody alkalicznej, staje się ona coraz bardziej pożądana przez konsumentów polskiego rynku wód butelkowanych.

Przypominamy, że woda alkaliczna jest wodą, która charakteryzuje się wysokim odczynem pH powyżej 7,5. Inna nazwa, z którą możecie się spotkać to woda zasadowa. Większość wód butelkowanych, dostępnych na naszym rynku ma pH w okolicach 7, to samo tyczy się wód wodociągowych. Między innymi dlatego wybierając zwykłą wodę, nawet pijąc jej dzienną, zalecaną dawkę – możemy nadal nie być odpowiednio nawodnieni, a organizm będzie miał trudności w utrzymaniu odpowiedniego bilansu kwasowo – zasadowego. Dołóżmy do tego dietę przeciętnego człowieka, który prowadzi siedzący tryb życia, spożywa małą ilość warzyw, a w jego diecie dominuje mięso i zakwaszenie organizmu gotowe. Stąd też należy podkreślić, że wysokie pH wody alkalicznej ma ogromne znaczenia dla naszego zdrowia. Taka wartość pH sprawia, że bardziej nawadniamy organizm, przez co skuteczniej oczyszczamy go z toksyn, zapewniamy sobie lepsze samopoczucie, więcej energii i poprawę koncentracji. Woda ta pozwala na utrzymanie prawidłowego bilansu kwasowo-zasadowego w organizmie oraz wpływa  korzystnie na prawidłowe funkcjonowanie  układu mięśniowego oraz  pokarmowego. Sam mechanizm działania wody alkalicznej ma zdrowotne działanie oparte o chemiczne i fizjologiczne struktury naszego organizmu.

 

dr nauk med.
Daria Domańska
– Senderowska

Woda Święcicki Zdrój jest to alkaliczna woda źródlana, niskozmineralizowana, przeznaczona do codziennego spożycia. Zasadowy odczyn wody o pH=8,3 może być pomocny w zwalczaniu skutków zakwaszenia organizmu i wynika z obecności wodorowęglanów. Niska zawartość sodu w wodzie Święcicki Zdrój może być korzystna dla osób ze schorzeniami układu sercowo-naczyniowego. Dodatkowo w wodzie Święcicki Zdrój nie stwierdzono obecności szkodliwych azotanów, azotynów i fosforanów. Należy zwrócić uwagę, że woda źródlana Święcicki Zdrój nie ma statusu wody leczniczej, dzięki czemu może być spożywana przez każdego. Codzienne spożycie wody źródlanej Święcicki Zdrój może przyczynić się do zachowania zdrowia, dobrego samopoczucia i odpowiedniej kondycji organizmu.

 

 

Wypijając każdego dnia ok 2,5 litra wody alkalicznej, już po miesiącu możemy zauważyć pierwsze efekty w postaci lepszego samopoczucia, zrzucenia kilku kilogramów, poprawy kondycji włosów i skóry. Długotrwałe spożycie może przynieść doskonałe rezultaty w walce z nadmiarem kwasów w organizmie i wysokim ciśnieniem, usprawni metabolizm oraz wspomoże trawienie.

 

 

Wszystko zależy tylko ode mnie – rozmowa z Kamilem Wilkiem, trenerem i zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

Sport

Wszystko zależy tylko ode mnie – rozmowa z Kamilem Wilkiem, trenerem i zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

KAMIL „WILKU” WILK – TRENER  I ZAWODNIK BJJ (BRAZYLIJSKIEGO JIUJITSU) W SŁYNNYM VERA FIGHT CLUB W ŁODZI. MAGISTER WYCHOWANIA FIZYCZNEGO, zdobywca brązowego pasa BJJ, dwukrotny vice-mistrz europy adcc i uczestnik mistrzostwa świata adcc 2017 w fińskim espoo – OPOWIADA NAM O PRZYGOTOWANIACH DO MISTRZOSTW, TRENINGACH, DIECIE I NAWODNIENIU W ŻYCIU SPORTOWCA.

Na czym polega dyscyplina sportu, którą trenujesz?

Trenuję i nauczam brazylijskiego jiujitsu w odmianie submission fighting, która oznacza walkę bez kimon. Jest to połączenie zapasów, judo oraz różnego rodzaju „dźwigni” i „duszeń”, które mają na celu pokonanie przeciwnika. W tej walce nie ma bezpośrednich uderzeń, a jedynie same chwyty. Starcie w większości odbywa się w parterze. Sama nazwa dyscypliny wskazuje na jej pochodzenie: twórcą brazylijskiego jiu-jitsu był Japończyk Maeda Mitsuyo, który na początku XX wieku przeprowadził się do Brazylii, by tam zostać mistrzem Carlosa Gracie, 17-letniego Latynosa. Tak powstała nowa dyscyplina walki.

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z brazylijskim jiu-jitsu?

Osiem lat temu poszedłem wraz z kolegą na trening. Od razu zakochałem się w tej dyscyplinie. Dlaczego? Przede wszystkim ujęło mnie to, że w tym sporcie wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Przykładowo w piłce nożnej, którą wcześniej lubiłem, zwycięstwo bądź porażka podlega współpracy jedenastu graczy. Kiedy jeden zawali, po boisku wciąż biega dziesięciu. Brazylijskie jiu-jistu jest sportem indywidualnym, więc kiedy zawalę – bo na przykład nie przygotowywałem się do walki wystarczająco solidnie – to mogę mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie. Z kolei zwycięstwo zależy tylko ode mnie – oczywiście wpływ na nie mają też inne osoby, jak sparingpartnerzy z którymi ćwiczę, ale na ostateczny wynik starcia w czasie zawodów ma wpływ tylko i wyłącznie moja walka.

Jak wygląda Twój trening oraz przygotowania do niego?

Sam jestem trenerem oraz zawodnikiem, więc trenuję z grupą podopiecznych. Zaczynamy od rozgrzewki, by przygotować mięśnie i lekko się zmęczyć. Muszą to być ćwiczenia związane bezpośrednio z brazylijskim jiujitsu, a więc w większości odbywają się w parterze. Rozciągamy szyję i nogi, przygotowujemy stawy do pracy. Następna część treningu to nauka i doskonalenie konkretnych technik walki. Pokazuję zawodnikom dwie, trzy techniki, a oni próbują ich w parach. Czasem muszą powtarzać ten sam ruch kilkadziesiąt razy, ponieważ chcę rozwinąć ich pamięć mięśniową. Wtedy podczas walki nie myśli się już o konkretnych segmentach ruchów, ale wykonuje się je niejako „automatycznie”. Każdy trening kończymy kilkuminutowymi sparingami. Tutaj rozpoczyna się rywalizacja między zawodnikami, a adrenalina i testosteron  napędza ich do walki. Niektórzy traktują trening bardzo ambicjonalnie, inni pamiętają, że służy on przede wszystkim podszkoleniu techniki. Moją rolą jako trenera jest czuwanie nad podopiecznymi i pokazywanie im kiedy przycisnąć, a kiedy odpuścić.

A jak wygląda walka w trakcie prawdziwych zawodów?

Każdy zawodnik walczy z przeciwnikiem o podobnym stopniu zaawansowania. Obowiązuje podział na biały, niebieski, purpurowy, brązowy i czarny pas. W przypadku odmiany bez kimon, odpowiednikiem pasów są lata stażu: do dwóch, pięciu oraz powyżej pięciu lat walk. Dzięki temu w czasie zawodów nie dochodzi do dysproporcji umiejętności pomiędzy rywalizującymi w parze zawodnikami.

Czy brazylijskie jiu-jitsu to sport popularny w Polsce?

Zdecydowanie tak. Kiedy ja zaczynałem, warunki były spartańskie, a ta dyscyplina u nas dopiero „raczkowała”. Teraz w Mistrzostwach Polski w BJJ startuje ponad tysiąc osób! Dla porównania – w judo lub zapasach liczba zawodników wynosi ok. 150. Popularności przysparza nam fakt, że walka parterowa jest elementem MMA.

We wrześniu w ostatniej chwili pojechałeś na Mistrzostwa Świata ADCC w Espoo. Jak to się stało?

W 2016 roku zdobyłem srebrny medal na Mistrzostwach Europy w Mainz, ale niestety tylko pierwsze miejsce mogło awansować do Mistrzostw Świata. Byłem o włos! Czułem się strasznie rozgoryczony. Na kolejnych Mistrzostwach Europy w 2017 – tym razem w Poznaniu – ta sama historia! Na dziesięć sekund przed końcem finałowej walki straciłem punkty i musiałem uznać wyższość rywala. Po raz kolejny złoty medal był o krok, lecz byłem zmuszony zadowolić się srebrem. Tymczasem na tydzień przed Mistrzostwami Świata  jeden z zakwalifikowanych zawodników – Eddie Cummings – był kontuzjowany i zdecydowano się zaproponować mi walkę w jego zastępstwie. Mistrzostwa Świata zorganizowane zostały w Espoo w Finlandii. Żeby w nich wystartować, musiałem zrzucić 8,5 kg w tydzień. Na domiar złego dwa tygodnie wcześniej doznałem poważnej kontuzji kolana. Nie mogłem jednak nie skorzystać z tej szansy. Sama obecność na mistrzostwach to wielka nobilitacja, niezależnie od wyniku starcia. Zrzuciłem tę wagę pod okiem profesjonalnego dietetyka. Nie zdradzę w jaki sposób, ponieważ jest to bardzo obciążające dla naszego zdrowia. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że kluczowe jest nawodnienie.

Jak wspominasz fińskie mistrzostwa?

Począwszy od standardu zakwaterowania, poprzez przyjazd do hotelu z lotniska, dojazd na halę i wyżywienie – wszystko na ogromny plus. Szesnastu zawodników z każdej kategorii wagowej ulokowano w tym samym hotelu, a atmosfera między nami była naprawdę ciepła. Nie odczuwałem zawiści i rywalizacji, przeciwnie – wymieniliśmy się swoimi doświadczeniami, zaprzyjaźniliśmy, pozapraszaliśmy nawzajem do swoich krajów.

Dlaczego sportowcy muszą pamiętać o nawodnieniu organizmu?

Ponieważ odwodnienie poniżej 5% powoduje znaczny spadek formy i wydolności fizycznej. Kiedy nie muszę drastycznie zbijać wagi na wielkie zawody, to nawodnienie jest kluczowe. Staram się dziennie pić 4-5 litrów wody alkalicznej. W przeciwnym wypadku czułbym się osłabiony. Ponadto przypominam moim zawodnikom o piciu. Po każdej sekcji treningowej mają minutę przerwy na wodę.

A sama dieta?

Z tym bywa różnie. Jestem tylko człowiekiem i czasami chciałbym zjeść coś niezdrowego. Ale gdy przygotowuję się do ważnych zawodów, wtedy naprawdę muszę uważać na to, co jem. Korzystam wtedy z porad dietetyka i z kateringu dietetycznego. Wtedy moje możliwości w trakcie zawodów i bezpośredniego starcia z przeciwnikiem są większe. Takie przygotowania zajmują mi od 8 do 12 tygodni. To wydaje się długo, ale przez ten okres czasu można zbudować bardzo dobrą formę!

 

 

Power by

Download Free AZ | Free Wordpress Themes