Kategoria: Sport

„Dziś ludzie wciąż szukają wymówek…” – inspirująca historia trenera personalnego Mariusza Janeckiego

Sport Zdrowie

„Dziś ludzie wciąż szukają wymówek…” – inspirująca historia trenera personalnego Mariusza Janeckiego

W KAŻDE WAKACJE WSTAWAŁ O 4:00 RANO, ŻEBY POBIEGAĆ PRZED PRACĄ. A POTEM SZEDŁ NA BUDOWĘ – 12 GODZIN CIĘŻKIEJ HARÓWKI, POWRÓT DO DOMU I SEN, A OD RANA ZNÓW TRENING. ŚWIEŻO PO MATURZE, GDY KOLEDZY Z TECHNIKUM IMPREZOWALI, OBLEWALI WEJŚCIE W DOROSŁOŚĆ, WYJEŻDŻALI NA WAKACJE, ON PRACOWAŁ, ŻEBY MÓC REALIZOWAĆ WŁASNE MARZENIA. TAK ROZPOCZĘŁA SIĘ HISTORIA MARIUSZA JANECKIEGO, JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH TRENERÓW PERSONALNYCH W KRAKOWIE. TO OPOWIEŚĆ O TYM, JAK W BÓLACH RODZĄ SIĘ EKSPERCI.

Bycie trenerem personalnym oznacza kompleksową opiekę nad podopiecznymi. Dla  Mariusza wiąże się to z 24-godzinną dostępnością. Kiedy zabiera się za oglądanie serialu, dzwoni telefon. „Mariusz, wiesz co, nie ma tej mąki jaglanej, którą kazałeś mi kupić. Czy mogę wybrać jakiś zamiennik?”, „Halo, Mariusz? Mam ochotę na ciastko. Pomocy!”. Trochę psychologiem, trochę life coachem, a przy tym dietetykiem, instruktorem, nauczycielem i propagatorem zdrowego życia – tym wszystkim musi być trener personalny. Ogrom wiedzy, jaki trzeba przyswoić, a w dodatku świecić przykładem, wymaga poświęcenia całego swojego czasu. Janecki mówi: „Zajmuję się układaniem kompleksowych planów dietetycznych, treningowych oraz suplementacyjnych. Krótko mówiąc – pomagam osiągać klientom wymarzoną sylwetkę, poprzez świadczenie pełnych usług od A do Z.”

Janecki ze sportem związany był od najmłodszych lat. Dziś jest dyplomowanym Trenerem Personalnym, a sport to jego pasja i sposób na życie. Wspomina: „Zamiłowanie do kulturystyki i fitnessu oraz zdrowego stylu życia pojawiło się u mnie w wieku 14 lat, od tamtej pory jestem nieustannie związany z branżą Fitness &Wellness.” Na pytanie o wszechobecny „wysyp” trenerów personalnych, Janecki pobłażliwie się uśmiecha. „Słyszałem, że dziś można zrobić trzydniowy kurs przez internet, żeby dostać dyplom. I potem taka osoba uważa się za kompetentną! A przecież tutaj wszystko opiera się na żmudnie zdobywanej wiedzy, co trwa całe lata, ba! całe życie. Można jej szukać na kursach, w książkach, internecie, ale przede wszystkim liczy się praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka!”

A praktyką Janecki może pochwalić się niekrótką. Już w gimnazjum – wspólnie z bratem – kupili pierwszą sztangę, a tata pomógł im zamontować ławeczkę do ćwiczeń. „Pakowali” w domowych warunkach, niewiele wiedząc o technice, ale stopniowo dostrzegając efekty. Te pierwsze lata to czas wielu wyrzeczeń i poświęceń w imię swojej pasji.

Jest coś, czego Janecki wyjątkowo nie lubi u swoich podopiecznych. To wymówki, których wciąż szukają, żeby nie ćwiczyć, nie trzymać diety, odpuścić sobie. Jego zdaniem wynikają tylko i wyłącznie z lenistwa, a nie z braku czasu czy funduszy.

W czasach szkolnych co roku pracowałem całe wakacje. To była ciężka praca fizyczna po lekcjach – na dachach, na wysokościach. Dzięki zarobkom było mnie stać na trenowanie. Najpierw w domu, potem w Szczercowie na małej siłowni oddalonej o 10 km, by następnie dojeżdżać 30 km aż do Częstochowy. Już po maturze przez trzy miesiące wstawałem o 4:00 rano pobiegać, żeby później lecieć na 12 h do pracy na budowę, a wieczorem pakować na siłowni. Zero życia osobistego. Praca i treningi. Miałem CEL – chciałem go zrealizować.

Dzisiejszy świat sprzyja osobom pragnącym dbać o siebie. W sklepach dostępne są zdrowe produkty, w marketach możemy znaleźć bio-owoce i bio-warzywa hodowane na naturalnym nawozie, w większych i mniejszych miastach siłownie wyrastają „jak grzyby po deszczu”. Tym większy szacunek należy się komuś, kto swoją walkę o piękną sylwetkę i zdrowe odżywianie rozpoczął w czasach, gdy Polacy nie słyszeli o ksylitolu, kaszy jaglanej, amarantusie i nasionach chia. „W tamtych czasach szybko zacząłem wyróżniać się na tle kolegów. Poświęciłem się budowaniu sylwetki i edukacji na temat zdrowego stylu życia. Teraz tę pasję zmieniłem na pracę!” – śmieje się.

Nie zawsze jednak było tak kolorowo. Janecki miał bowiem drugą wielką miłość – piłkę nożną – z której musiał zrezygnować ze względu na brak funduszy. „Grałem od dziecka. W pewnym momencie dostałem nawet propozycję trenowania w europejskich klubach. Niestety koszta takiego wyjazdu znacznie przekraczały moje skromne możliwości. Marzenia o karierze piłkarza musiały ustąpić.”

Jako trener personalny Janecki wie, że odżywianie i nawodnienie jest niezwykle istotne w procesie kształtowania sylwetki. Woda odpowiada między innymi za regulację temperatury ciała, transport substancji, a także odgrywa bardzo ważną rolę podczas trawienia i rozpuszczania witamin. Dlatego każdy musi pamiętać o jej regularnym spożywaniu. Dzięki odpowiedniemu nawodnieniu wzmacnia się system immunologiczny i ograniczany jest proces starzenia i obumierania komórek.

Janecki codziennie zachęca swoich podopiecznych do picia wody przed, w trakcie i po treningach. Sprzyja to nie tylko efektywnym ćwiczeniom, dobremu samopoczuciu i energii, ale też pozwala szybciej zredukować tkankę tłuszczową. „A jednak woda wodzie nierówna” – dodaje trener – „pamiętam przypadek mojego klienta, który zawsze przed treningiem kupował sobie w sklepiku buteleczkę wody i popijał ją, ćwicząc. Czuł się okropnie, ćwiczenia w ogóle mu nie wychodziły, już po kilku minutach było mu niedobrze. Poradziłem mu: wiesz co, zmień wodę na inną. Już po kilku dniach zaobserwowaliśmy znaczną poprawę!”

Wszystkim swoim podopiecznym, zarówno tym, którzy borykają się z dużą otyłością, jak i tym, którzy budują sylwetkę kulturysty, Janecki zaleca picie źródlanej wody alkalicznej o pH powyżej 7,5 – czyli o zasadowym odczynie. A dlaczego? Bo pomaga ona w walce z potreningową bolesnością mięśni (tzw. zakwasy), nawadnia lepiej niż zwykła woda mineralna, łagodzi skutki złego odżywiania i wpływu substancji takich jak kofeina, nikotyna, alkohol na nasze ciała. „Zmiana naszej codziennej wody na alkaliczną może mieć kluczowy wpływ na zdrowie i samopoczucie” – podkreśla Janecki.

W dążeniu do sylwetki idealnej najlepiej zaufać ekspertom. Oddając się w ręce trenera personalnego mamy pewność, że zyskujemy przewodnika, mentora i kogoś, kto zmotywuje nas w chwilach kryzysu. Bo jak kończy Mariusz Janecki: „To, skąd pochodzisz bądź jaki masz status, jest sprawą drugorzędną. Dla mnie najważniejsze jest to, co chcesz dla siebie zrobić i jesteś w pełni świadom wysiłku jakiemu musisz sprostać!

 

 

 

Wszystko zależy tylko ode mnie – rozmowa z Kamilem Wilkiem, trenerem i zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

Sport

Wszystko zależy tylko ode mnie – rozmowa z Kamilem Wilkiem, trenerem i zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

KAMIL „WILKU” WILK – TRENER  I ZAWODNIK BJJ (BRAZYLIJSKIEGO JIUJITSU) W SŁYNNYM VERA FIGHT CLUB W ŁODZI. MAGISTER WYCHOWANIA FIZYCZNEGO, zdobywca brązowego pasa BJJ, dwukrotny vice-mistrz europy adcc i uczestnik mistrzostwa świata adcc 2017 w fińskim espoo – OPOWIADA NAM O PRZYGOTOWANIACH DO MISTRZOSTW, TRENINGACH, DIECIE I NAWODNIENIU W ŻYCIU SPORTOWCA.

Na czym polega dyscyplina sportu, którą trenujesz?

Trenuję i nauczam brazylijskiego jiujitsu w odmianie submission fighting, która oznacza walkę bez kimon. Jest to połączenie zapasów, judo oraz różnego rodzaju „dźwigni” i „duszeń”, które mają na celu pokonanie przeciwnika. W tej walce nie ma bezpośrednich uderzeń, a jedynie same chwyty. Starcie w większości odbywa się w parterze. Sama nazwa dyscypliny wskazuje na jej pochodzenie: twórcą brazylijskiego jiu-jitsu był Japończyk Maeda Mitsuyo, który na początku XX wieku przeprowadził się do Brazylii, by tam zostać mistrzem Carlosa Gracie, 17-letniego Latynosa. Tak powstała nowa dyscyplina walki.

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z brazylijskim jiu-jitsu?

Osiem lat temu poszedłem wraz z kolegą na trening. Od razu zakochałem się w tej dyscyplinie. Dlaczego? Przede wszystkim ujęło mnie to, że w tym sporcie wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Przykładowo w piłce nożnej, którą wcześniej lubiłem, zwycięstwo bądź porażka podlega współpracy jedenastu graczy. Kiedy jeden zawali, po boisku wciąż biega dziesięciu. Brazylijskie jiu-jistu jest sportem indywidualnym, więc kiedy zawalę – bo na przykład nie przygotowywałem się do walki wystarczająco solidnie – to mogę mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie. Z kolei zwycięstwo zależy tylko ode mnie – oczywiście wpływ na nie mają też inne osoby, jak sparingpartnerzy z którymi ćwiczę, ale na ostateczny wynik starcia w czasie zawodów ma wpływ tylko i wyłącznie moja walka.

Jak wygląda Twój trening oraz przygotowania do niego?

Sam jestem trenerem oraz zawodnikiem, więc trenuję z grupą podopiecznych. Zaczynamy od rozgrzewki, by przygotować mięśnie i lekko się zmęczyć. Muszą to być ćwiczenia związane bezpośrednio z brazylijskim jiujitsu, a więc w większości odbywają się w parterze. Rozciągamy szyję i nogi, przygotowujemy stawy do pracy. Następna część treningu to nauka i doskonalenie konkretnych technik walki. Pokazuję zawodnikom dwie, trzy techniki, a oni próbują ich w parach. Czasem muszą powtarzać ten sam ruch kilkadziesiąt razy, ponieważ chcę rozwinąć ich pamięć mięśniową. Wtedy podczas walki nie myśli się już o konkretnych segmentach ruchów, ale wykonuje się je niejako „automatycznie”. Każdy trening kończymy kilkuminutowymi sparingami. Tutaj rozpoczyna się rywalizacja między zawodnikami, a adrenalina i testosteron  napędza ich do walki. Niektórzy traktują trening bardzo ambicjonalnie, inni pamiętają, że służy on przede wszystkim podszkoleniu techniki. Moją rolą jako trenera jest czuwanie nad podopiecznymi i pokazywanie im kiedy przycisnąć, a kiedy odpuścić.

A jak wygląda walka w trakcie prawdziwych zawodów?

Każdy zawodnik walczy z przeciwnikiem o podobnym stopniu zaawansowania. Obowiązuje podział na biały, niebieski, purpurowy, brązowy i czarny pas. W przypadku odmiany bez kimon, odpowiednikiem pasów są lata stażu: do dwóch, pięciu oraz powyżej pięciu lat walk. Dzięki temu w czasie zawodów nie dochodzi do dysproporcji umiejętności pomiędzy rywalizującymi w parze zawodnikami.

Czy brazylijskie jiu-jitsu to sport popularny w Polsce?

Zdecydowanie tak. Kiedy ja zaczynałem, warunki były spartańskie, a ta dyscyplina u nas dopiero „raczkowała”. Teraz w Mistrzostwach Polski w BJJ startuje ponad tysiąc osób! Dla porównania – w judo lub zapasach liczba zawodników wynosi ok. 150. Popularności przysparza nam fakt, że walka parterowa jest elementem MMA.

We wrześniu w ostatniej chwili pojechałeś na Mistrzostwa Świata ADCC w Espoo. Jak to się stało?

W 2016 roku zdobyłem srebrny medal na Mistrzostwach Europy w Mainz, ale niestety tylko pierwsze miejsce mogło awansować do Mistrzostw Świata. Byłem o włos! Czułem się strasznie rozgoryczony. Na kolejnych Mistrzostwach Europy w 2017 – tym razem w Poznaniu – ta sama historia! Na dziesięć sekund przed końcem finałowej walki straciłem punkty i musiałem uznać wyższość rywala. Po raz kolejny złoty medal był o krok, lecz byłem zmuszony zadowolić się srebrem. Tymczasem na tydzień przed Mistrzostwami Świata  jeden z zakwalifikowanych zawodników – Eddie Cummings – był kontuzjowany i zdecydowano się zaproponować mi walkę w jego zastępstwie. Mistrzostwa Świata zorganizowane zostały w Espoo w Finlandii. Żeby w nich wystartować, musiałem zrzucić 8,5 kg w tydzień. Na domiar złego dwa tygodnie wcześniej doznałem poważnej kontuzji kolana. Nie mogłem jednak nie skorzystać z tej szansy. Sama obecność na mistrzostwach to wielka nobilitacja, niezależnie od wyniku starcia. Zrzuciłem tę wagę pod okiem profesjonalnego dietetyka. Nie zdradzę w jaki sposób, ponieważ jest to bardzo obciążające dla naszego zdrowia. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że kluczowe jest nawodnienie.

Jak wspominasz fińskie mistrzostwa?

Począwszy od standardu zakwaterowania, poprzez przyjazd do hotelu z lotniska, dojazd na halę i wyżywienie – wszystko na ogromny plus. Szesnastu zawodników z każdej kategorii wagowej ulokowano w tym samym hotelu, a atmosfera między nami była naprawdę ciepła. Nie odczuwałem zawiści i rywalizacji, przeciwnie – wymieniliśmy się swoimi doświadczeniami, zaprzyjaźniliśmy, pozapraszaliśmy nawzajem do swoich krajów.

Dlaczego sportowcy muszą pamiętać o nawodnieniu organizmu?

Ponieważ odwodnienie poniżej 5% powoduje znaczny spadek formy i wydolności fizycznej. Kiedy nie muszę drastycznie zbijać wagi na wielkie zawody, to nawodnienie jest kluczowe. Staram się dziennie pić 4-5 litrów wody alkalicznej. W przeciwnym wypadku czułbym się osłabiony. Ponadto przypominam moim zawodnikom o piciu. Po każdej sekcji treningowej mają minutę przerwy na wodę.

A sama dieta?

Z tym bywa różnie. Jestem tylko człowiekiem i czasami chciałbym zjeść coś niezdrowego. Ale gdy przygotowuję się do ważnych zawodów, wtedy naprawdę muszę uważać na to, co jem. Korzystam wtedy z porad dietetyka i z kateringu dietetycznego. Wtedy moje możliwości w trakcie zawodów i bezpośredniego starcia z przeciwnikiem są większe. Takie przygotowania zajmują mi od 8 do 12 tygodni. To wydaje się długo, ale przez ten okres czasu można zbudować bardzo dobrą formę!

 

 

ZAWODNICY MMA Z CENTRUM ROZWOJU SPORTU PAMIĘTAJĄ O NAWODNIENIU

Sport

ZAWODNICY MMA Z CENTRUM ROZWOJU SPORTU PAMIĘTAJĄ O NAWODNIENIU

Tam, gdzie rodzą się zawodowcy

Jesteśmy w Centrum Rozwoju Sportu w Pabianicach. Miejscu, w którym zawsze jest gorąco. Z walczących leje się pot, w powietrzu słychać świst przyspieszonych oddechów, fruwają pięści w rękawicach i stopy w specjalnych ochraniaczach. To słynna pabianicka szkoła sportów walki Tomasza Janiaka, której korzenie sięgają przełomu lat ’90. Dziś profesjonalni trenerzy uczą tam MMA (mieszanych sztuk walki), brazylijskiego jiujitsu, boksu, K-1krav magi, a od niedawna – dziecięcego Karate Furo. Trenują zarówno mali, które chcą rozpocząć swoją przygodę ze sportem, jak i dorośli, profesjonalni zawodnicy. I to jak trenują! Wychowankowie Centrum Rozwoju Sportu mają na swoim koncie niemałe sukcesy. Zbierają medale jak świat długi i szeroki, startując w takich zawodach, jak chociażby: ALMM (Amatorska Liga MMA), gala M.O. w Olsztynie, toruńskie XCage, czy gala w Mexico City. W CRS szkoleni są przez najlepszych trenerów: Tomasza „Wujka” Piwowarskiego, Jana Młynarczyka, Michała Grabarczyka, Marka Kwaśniewskiego, Krzysztofa Ruska i Marcina Wójciaka.

 

Co było – co będzie?

Tomasz Janiak, założyciel szkoły – sam będący trenerem i zawodnikiem – wspomina: „Pierwotnie współpracowałem z Mirosławem Oknińskim, w Pabianicach na hali tenisowej mieściła się filia szkoły. Od 1,5 roku przenieśliśmy się do budynku przy ul. Piłsudskiego, gdzie obecnie znajduje się Centrum Rozwoju Sportu. Naszą kadrę tworzą wykwalifikowani trenerzy. Każda z grup spotyka się kilka razy w tygodniu. Obecnie MMA przeżywa w mediach swoje pięć minut. Chcielibyśmy te pięć minut przedłużyć, wykorzystać i pokazać, że to świetny sport i doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu.”

Pragnienie rozwoju osobistego, jak i chęć promocji MMA sprawiły, że JANIAK TEAM zaangażowało się w organizowanie profesjonalnych gal sportów walki. Pierwszą z nich jest Real Fight 1 – Gala Sportów Mieszanych, która odbędzie się 7 października br. w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Pabianicach, przy ul. Grota-Roweckiego 3. W ramach gali odbędzie się 9 profesjonalnych walk oraz trzy starcia amatorskie. Organizatorom udało się uzyskać Patronat Prezydenta Miasta Pabianic, jako wydarzenie o szczególnym znaczeniu dla promocji miasta. Pabianice bowiem od lat znane są z aktywnego wspierania wydarzeń sportowych.

Konferansjerem gali będzie słynny Wojciech Wasilewski, a sędzią głównym: shihan Jan Schneider. W starciu wieczoru udział weźmie Marcin Chałaśkiewicz. Zawodnicy związani z Centrum Rozwoju Sportu zmierzą się z rywalami z całej Polski: Pajęczna, Częstochowy, Łodzi, Kalisza, Końskich, etc.

 

Rola nawodnienia w profesjonalnym treningu sportowym

Treningi do tak istotnego w ich karierze wydarzenia zabierają zawodnikom z Centrum Rozwoju Sportu wiele miesięcy. Cykl obejmuje przygotowania siłowe, techniczne i kondycyjne. Jak podkreślają ich dietetyk i trenerzy, niezwykle istotną rolę w szkoleniu sportowca odgrywa nawodnienie. Dietetyk teamu Mateusz Damięcki tłumaczy: „MMA jest bardzo wyczerpującą dyscypliną. Trzeba – dosłownie! – nieustannie pić. Dlaczego to jest tak ważne szczególnie w przypadku zawodowych sportowców? Otóż straty poziomu wody w organizmie rzędu zaledwie 2-3 % powodują utratę aż 10 % wydolności!” Innymi słowy – źle nawodniony zawodnik, to… słaby zawodnik. A gdy chodzi o rywalizację, nie można sobie przecież pozwolić na słabą kondycję. Dlatego chłopcy z MMA JANIAK TEAM piją wodę zarówno przed, w trakcie jak i po treningach, aby zachować równowagę gospodarki wodnej i nie dopuścić do powstania tzw. „zakwasów”, czyli opóźnionej bolesności mięśniowej. Dietetyk dodaje: „Oczywiście woda wodzie nierówna. Liczy się też to, jaką wodę piją zawodnicy. W żadnym wypadku nie powinni sięgać po zwykłą kranówę. Badania dowodzą, że najlepiej nawadnia i odkwasza organizm woda alkaliczna o odczynie pH powyżej 7,5.” Zawodowi sportowcy powinni wypijać około 3-4 litrów wody dziennie, tak wiele płynów „ucieka” przez ich skórę. W Centrum Rozwoju Sportu widać to doskonale – w czasie treningów maty na podłodze są dosłownie śliskie od potu, a butelki z wodą stoją w każdym rogu. Chociaż pragnienie jest wielkie, zawodnicy pamiętają o tym, by pić małymi łykami i powoli – w przeciwnym wypadku woda przelatywałaby przez nich jak przez sito!

 

Dlaczego woda pomaga w regeneracji organizmu?

Jak podkreśla Krystian Kluczny – jeden z Właścicieli Federacji Real Fight, który trenuje sporty walki od wielu lat – regeneracja jest równie ważna, co treningi. Nadwyrężone i pozrywane mięśnie muszą mieć szansę na odbudowę, a picie wody może przyspieszyć ten proces. Dzieje się tak dlatego, że woda reguluje temperaturę ciała i transportuje składniki odżywcze do każdej jego komórki. Jeśli nie pijemy w trakcie oraz po treningu, wszystkie wytworzone w czasie dużych przeciążeń toksyny pozostają w naszym organizmie. Eksperci radzą, by wypijać co najmniej dwie szklanki wody na każde pół litra utraconego potu, co pozwoli utrzymać bilans wodny w równowadze.

 

Szczytny cel trenerów CRS

 W czasie treningu zawodnicy walczą w parach pod okiem trenera, Tomasza Janiaka. W skład ich stroju wchodzą ochraniacze na krocze oraz na zęby, specjalne spodenki (luźne bądź obcisłe) oraz cienkie rękawice z uchwytem, zapewniające większą swobodę ruchów dłoni niż w boksie. Czasem mogą zakładać także nagolenniki. Walka odbywa się zarówno w tzw. stójce, jak i parterze. Zawodnicy biją pięściami, kopią, stosują dźwignie i duszenia. W tej dyscyplinie mogą pojawić się techniki i chwyty dozwolone w różnych sportach walki. Z tego powodu jest niezwykle widowiskowa, co na pewno przysparza jej popularności. Co jakiś czas po sali roznosi się gromki głos trenera: „Jeszcze 30 sekund!” Koszulki robią się mokre od potu, wielkie krople spływają do oczu. W końcu – przerwa! To czas na odpoczynek i kilka łyków wody. „Panowie, nawadniamy się!” przypomina dietetyk teamu, roznosząc butelki wśród zawodników. Tymczasem Michał Kaszubski, pasjonat sportów walki i Radca Prawny, jeden z właścicieli federacji Real Fight, tłumaczy: „Prowadzimy tutaj wiele zajęć dla dzieci oraz młodzieży.” Angażują się też w działania związane ze sportową aktywizacją dzieci miejskich, często tych pochodzących z tzw. „trudnych rodzin”, które tutaj zarażane są ideą „szlachetnego” sportu fair play.

Zobaczcie, jak trenują chłopaki z MMA Janiak Team:

 

 

 

O motywacji, wytrwałości i roli wody w treningach crossfitowych. Rozmowa z Dawidem Gazdeckim.

Sport

O motywacji, wytrwałości i roli wody w treningach crossfitowych. Rozmowa z Dawidem Gazdeckim.

Dawid Gazdecki – sportowiec, crossfit athlete, firefighter. Ciekawa osobowość, postać na której na pewno warto się wzorować pod względem wytrwałości, motywacji i systematyczności. Postanowiliśmy porozmawiać z Dawidem o tym, co jest jego motorem napędowym oraz o roli wody w jego życiu.

Czytaj więcej

Woda dla sportowca – jaką wybrać?

Sport

Woda dla sportowca – jaką wybrać?

Nastał czas, gdzie aktywność fizyczna i dieta stały się nie tylko trendem ale i weszły Polakom „w krew”. Widzimy ludzi biegających, jeżdżących na rowerze, uprawiających crossfit czy jiu jitsu. Ćwiczą młodzi, ćwiczą starsi, wiek nie gra roli. Nie od dziś wiemy też, że nieodzownym elementem każdego treningu jest odpowiednie uzupełnianie ubytków wody i tu pojawia się pytanie. Jaką wodę wybrać?Czytaj więcej

Najlepszy po treningu? – wodny izotonik!

Sport

Najlepszy po treningu? – wodny izotonik!

Prowadzisz sportowy tryb życia? Ciężkie, długotrwałe treningi nie są Ci obce? Z pewnością wiesz, że podczas wysiłku Twój organizm traci kilka litrów wody. Straty te należy regularnie uzupełniać, nawet kiedy nie odczuwasz pragnienia. Raz na jakiś czas warto sięgnąć po izotonik, który dostarcza niezbędnych mikroelementów wypoconych podczas treningu.Czytaj więcej

Power by

Download Free AZ | Free Wordpress Themes