Autor: Aleksandra Mikinka

„Dieta powinna łączyć to, co zdrowe z tym, co lubimy jeść!” – o swojej misji opowiada założycielka cateringu dietetycznego Schudnij ze smakiem

Uroda Zdrowie

„Dieta powinna łączyć to, co zdrowe z tym, co lubimy jeść!” – o swojej misji opowiada założycielka cateringu dietetycznego Schudnij ze smakiem

Marzeniem każdego, kto zaczynał swoją przygodę ze zdrową żywnością jest, by zachować swoje ulubione smaki i potrawy, a jednocześnie chudnąć jedząc zdrowe, pełne witamin, świeże produkty. Czy to w ogóle da się pogodzić? Okazuje się, że tak!

Czytaj więcej

Alarm! Wrócił smog. Walcz z nim pijąc wodę!

Zdrowie

Alarm! Wrócił smog. Walcz z nim pijąc wodę!

jesienią WRACA SMOG. zaczyna się sezon grzewczy A GĘSTA, TRUJĄCA ZUPA WISI W POWIETRZU NAD NASZYMI GŁOWAMI. POLSKA ZNAJDUJE SIĘ W CZOŁÓWCE NAJBARDZIEJ ZANIECZYSZCZONYCH KRAJÓW ŚWIATA – AŻ 33 NA 50 NAJBARDZIEJ NARAŻONYCH NA SMOG MIAST EUROPEJSKICH LEŻY W NASZYM KRAJU. JAK WALCZYĆ ZE SZKODLIWYM WPŁYWEM SMOGU NA NASZ ORGANIZM?

Czytaj więcej

Woda mineralna a woda alkaliczna. Która lepsza?

Strefa wiedzy

Woda mineralna a woda alkaliczna. Która lepsza?

Niby woda to woda. tak – jeszcze do niedawna – każdy z nas podchodził do zakupy butelkowej wody pitnej. patrzyliśmy co najwyżej na to, czy jest gazowana, czy nie. DZIŚ W NAZEWNICTWIE WÓD MOŻNA NIEŹLE SIĘ POGUBIć: mineralna, źródlana, alkaliczna, niskosodowa, lecznicza… którą wybrać? A może nie powinniśmy ograniczyć się do jednej, ale różne rodzaje wody pić na przemian?

 

Badania dowodzą, że Polacy słabo znają się na wodach. Mówimy: „kup wodę mineralną”, a w restauracji „poproszę wodę mineralną”, a określenie to nie dotyczy przecież wszystkich dostępnych na naszym rynku wód. Wiemy już, że powinno się wypijać ponad 2 litry płynów dziennie – tylko po które sięgać? Postanowiliśmy stworzyć dla Was prosty i przejrzysty przewodnik po rodzajach wody, dzięki któremu wszystko stanie się jasne.

Zasady nazewnictwa wód w Polsce określa Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 31 marca 2011 r. w sprawie naturalnych wód mineralnych, wód źródlanych i wód stołowych. Zgodnie z nimi rozróżniamy następujące rodzaje wody:

PODZIAŁ WODY ZE WZGLĘDU NA ZAWARTOŚĆ SKŁADNIKÓW MINERALNYCH

1. WODA MINERALNA

  • NATURALNA

Woda mineralna to naturalna woda zawierająca co najmniej 1000 mg/dm³ rozpuszczonych składników stałych w postaci jonów. Pozyskuje się ją z odwiertów głębinowych z jednego złoża. Taka woda najczęściej ma stały skład chemiczny i może być bogata w minerały niezbędne dla naszego zdrowia. Powinna także zawierać co najmniej 250 mg dwutlenku węgla na litr (pochodzenia naturalnego) lub nie więcej niż 20 mg sodu na litr. Tego rodzaju wody mineralne w opakowaniach nie mogą zawierać składników potencjalnie toksycznych naturalnego pochodzenia w stężeniu szkodliwym dla zdrowia. Reguluje to poniższa tabela:

Naturalna woda mineralna dostarcza organizmowi wielu cennych składników, takich jak magnez, wapń czy sód. Doskonale gasi także nasze pragnienie. Ponieważ składniki te są w owej wodzie umieszczone niejako w sposób „naturalny”, są łatwo przyswajalne przez organizm. Jeśli nasze życie pełne jest stresu i zbyt często sięgamy po kawę, możemy sięgnąć po wodę z wysoką zawartością magnezu. Z kolei osoby pragnące wzmocnić kości powinny wybrać wodę mineralną o zwiększonej zawartości wapnia. Sportowcy mogą pić wodę bogatą w sód, gdyż składnik ten usuwany jest z ich organizmów wraz z potem. Wysoka zawartość składników mineralnych chroni przed miażdżycą, nadciśnieniem, osteoporozą, a nawet przed nowotworami. Wód mineralnych nie wolno podawać niemowlętom.

Pod względem mineralizacji naturalne wody mineralne dzielimy na:

  • BARDZO NISKOZMINERALIZOWANE (odpowiednie do codziennego spożycia przez wszystkich)
  • NISKOZMINERALIZOWANE (korzystne przy nadciśnieniu)
  • WYSOKOZMINERALIZOWANE (zakazane dla dzieci i przy schorzeniach nerek, doskonałe dla sportowców i osób pracujących fizycznie, które obficie się pocą).

Poniższa tabela określa normy mineralizacji wody:

  • LECZNICZA

To szczególna kategoria wód mineralnych. Woda lecznicza zawiera bardzo dużą ilość składników mineralnych: od 2000 mg/l do 24 000 mg/l. W związku z tym charakteryzują się indywidualnym  smakiem i zapachem. Polecana jest osobom chorym na wrzody, nieżyty, kamicę nerkową i inne dolegliwości przewodu pokarmowego. Można spożywać ją tylko pod okiem lekarza i w żadnym wypadku nie należy podawać jej dzieciom i niemowlętom.

2. WODA ŹRÓDLANA

Woda źródlana to woda o łącznej zawartości rozpuszczonych w niej minerałów pochodzenia naturalnego poniżej 500 mg na litr. Taka woda pochodzi z udokumentowanych zasobów podziemnych i czerpie się ją z ujęć zabezpieczonych przed czynnikami zewnętrznymi. Pod względem chemicznym i mikrobiologicznym musi być czysta, natomiast jej skład (ilość minerałów) może podlegać pewnym wahaniom, co zależy od sytuacji geologicznej podłoża. Woda źródlana jest czysta, zdrowa, przeznaczona do codziennego spożycia – nie tylko picia, ale i przygotowywania na niej potraw dla dorosłych i dzieci. Najczęściej taki rodzaj wody jest niskozmineralizowany.

3. WODA STOŁOWA

Kolejną kategorią butelkowanej wody pitnej, którą wymienia rozporządzenie Ministra, jest woda stołowa. Ten rodzaj wody – w przeciwieństwie do poprzednich – nie jest pochodzenia naturalnego. Uzyskuje się go w taki sposób, że do wód niskozmineralizowanych (źródlanych lub mineralnych) dodaje się pożądane składniki mineralne w postaci soli (siarczany magnezu, chlorki wapnia i magnezu, chlorki, siarczany lub wodorowęglany sodu i potasu). Taka woda może pełnić funkcje profilaktyczno-zdrowotne i być równie cenna, co naturalna woda mineralna. Najczęściej zetkniemy się z wodami wzbogaconymi w magnez lub wapń, gdyż tych cennych dla naszego zdrowia składników brakuje w codziennym pożywieniu.

PODZIAŁ WODY ZE WZGLĘDU NA ODCZYN PH:

Skala pH to ilościowa skala kwasowości i zasadowości roztworów wodnych związków chemicznych.

1. WODY KWAŚNE

Są to wody o odczynie pomiędzy 5 a 6 pH. Są bardzo niezdrowe dla naszego organizmu, ponieważ mogą doprowadzić do jeszcze większego zakwaszenia, które staje się powoli cywilizacyjną chorobą. Niestety większość najpopularniejszych polskich wód ma właśnie taki odczyn.

2. WODY NEUTRALNE 

Chemicznie czysta woda ma pH zbliżone do 7,0 – innymi słowy ma odczyn obojętny. Taka woda będzie obojętna dla naszego zdrowia – innymi słowy nie pogorszy naszego stanu, ale też nie będzie przeciwdziałać różnym schorzeniom.

3. WODA O ODCZYNIE ZASADOWYM – ALKALICZNA

Tak zwana „woda alkaliczna” to najlepszy z możliwych wyborów. Korzystnie działa na układ pokarmowy, gospodarkę kwasowo-zasadową oraz wodno-elektrolitową organizmu.  Wpływa na prawidłowe funkcjonowanie większości układów  w naszym organizmie. Pomaga ludziom cierpiącym na: zapalenie przełyku, chorobę refluksową przełyku i żołądka, wrzody żołądka oraz dwunastnicy. Woda alkaliczna jest bardzo pomocna w przypadku zaburzeń wodno-elektrolitowych podczas np. zatruć, wymiotów, biegunek, zespołu złego wchłaniania.

PODZIAŁ WODY ZE WZGLĘDU NA NASYCENIE DWUTLENKIEM WĘGLA

Rozporządzenie Ministra Zdrowia określa także kryteria klasyfikacji wody według stopnia jej nasycenia dwutlenkiem węgla oraz samego pochodzenia tego pierwiastka.

1. Według pochodzenia dwutlenku węgla w wodzie:
– Naturalne wody mineralne, naturalnie wysycone dwutlenkiem węgla
– Naturalne wody mineralne wzbogacone gazem ze źródła
– Naturalne wody mineralna nasycone dwutlenkiem węgla

2. Według stopnia nasycenia dwutlenkiem węgla:
– wody nienasycone dwutlenkiem węgla – niegazowane;
– wody niskonasycone dwutlenkiem węgla – do stężenia 1.500 mg/l CO2;
– wody średnionasycone dwutlenkiem węgla – od 1.500 do 4.000 mg/l CO2;
– wody wysokonasycone dwutlenkiem węgla – powyżej 4.000 mg/l CO2.

KTÓRA Z TYCH WÓD JEST NAJLEPSZA DLA NASZEGO ZDROWIA?

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Tak naprawdę powinniśmy dobrać wodę indywidualnie do naszych potrzeb. Warto jednak pamiętać o tym, że przy wszechobecnym dziś stresie, życiu i jedzeniu w biegu, nadużywaniu kawy i herbaty, doskonałym wyborem wydaje się woda alkaliczna o zasadowym odczynie pH. Jeśli wykonujemy pracę fizyczną, zdecydowanie sięgnijmy po wodę wysokozmineralizowaną. Ale już gotować, robić gorące napoje i przyrządzać pokarmy dla dzieci powinniśmy zdecydowanie na wodzie niskozmineralizowanej, która jest najbezpieczniejsza dla naszego zdrowia.

Niezależnie od tego, którą wodę wybierzecie – pamiętajcie o tym, że wodę pić trzeba! Minimum 2 litry dziennie!

„Dziś ludzie wciąż szukają wymówek…” – inspirująca historia trenera personalnego Mariusza Janeckiego

Sport Zdrowie

„Dziś ludzie wciąż szukają wymówek…” – inspirująca historia trenera personalnego Mariusza Janeckiego

W KAŻDE WAKACJE WSTAWAŁ O 4:00 RANO, ŻEBY POBIEGAĆ PRZED PRACĄ. A POTEM SZEDŁ NA BUDOWĘ – 12 GODZIN CIĘŻKIEJ HARÓWKI, POWRÓT DO DOMU I SEN, A OD RANA ZNÓW TRENING. ŚWIEŻO PO MATURZE, GDY KOLEDZY Z TECHNIKUM IMPREZOWALI, OBLEWALI WEJŚCIE W DOROSŁOŚĆ, WYJEŻDŻALI NA WAKACJE, ON PRACOWAŁ, ŻEBY MÓC REALIZOWAĆ WŁASNE MARZENIA. TAK ROZPOCZĘŁA SIĘ HISTORIA MARIUSZA JANECKIEGO, JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH TRENERÓW PERSONALNYCH W KRAKOWIE. TO OPOWIEŚĆ O TYM, JAK W BÓLACH RODZĄ SIĘ EKSPERCI.

Bycie trenerem personalnym oznacza kompleksową opiekę nad podopiecznymi. Dla  Mariusza wiąże się to z 24-godzinną dostępnością. Kiedy zabiera się za oglądanie serialu, dzwoni telefon. „Mariusz, wiesz co, nie ma tej mąki jaglanej, którą kazałeś mi kupić. Czy mogę wybrać jakiś zamiennik?”, „Halo, Mariusz? Mam ochotę na ciastko. Pomocy!”. Trochę psychologiem, trochę life coachem, a przy tym dietetykiem, instruktorem, nauczycielem i propagatorem zdrowego życia – tym wszystkim musi być trener personalny. Ogrom wiedzy, jaki trzeba przyswoić, a w dodatku świecić przykładem, wymaga poświęcenia całego swojego czasu. Janecki mówi: „Zajmuję się układaniem kompleksowych planów dietetycznych, treningowych oraz suplementacyjnych. Krótko mówiąc – pomagam osiągać klientom wymarzoną sylwetkę, poprzez świadczenie pełnych usług od A do Z.”

Janecki ze sportem związany był od najmłodszych lat. Dziś jest dyplomowanym Trenerem Personalnym, a sport to jego pasja i sposób na życie. Wspomina: „Zamiłowanie do kulturystyki i fitnessu oraz zdrowego stylu życia pojawiło się u mnie w wieku 14 lat, od tamtej pory jestem nieustannie związany z branżą Fitness &Wellness.” Na pytanie o wszechobecny „wysyp” trenerów personalnych, Janecki pobłażliwie się uśmiecha. „Słyszałem, że dziś można zrobić trzydniowy kurs przez internet, żeby dostać dyplom. I potem taka osoba uważa się za kompetentną! A przecież tutaj wszystko opiera się na żmudnie zdobywanej wiedzy, co trwa całe lata, ba! całe życie. Można jej szukać na kursach, w książkach, internecie, ale przede wszystkim liczy się praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka!”

A praktyką Janecki może pochwalić się niekrótką. Już w gimnazjum – wspólnie z bratem – kupili pierwszą sztangę, a tata pomógł im zamontować ławeczkę do ćwiczeń. „Pakowali” w domowych warunkach, niewiele wiedząc o technice, ale stopniowo dostrzegając efekty. Te pierwsze lata to czas wielu wyrzeczeń i poświęceń w imię swojej pasji.

Jest coś, czego Janecki wyjątkowo nie lubi u swoich podopiecznych. To wymówki, których wciąż szukają, żeby nie ćwiczyć, nie trzymać diety, odpuścić sobie. Jego zdaniem wynikają tylko i wyłącznie z lenistwa, a nie z braku czasu czy funduszy.

W czasach szkolnych co roku pracowałem całe wakacje. To była ciężka praca fizyczna po lekcjach – na dachach, na wysokościach. Dzięki zarobkom było mnie stać na trenowanie. Najpierw w domu, potem w Szczercowie na małej siłowni oddalonej o 10 km, by następnie dojeżdżać 30 km aż do Częstochowy. Już po maturze przez trzy miesiące wstawałem o 4:00 rano pobiegać, żeby później lecieć na 12 h do pracy na budowę, a wieczorem pakować na siłowni. Zero życia osobistego. Praca i treningi. Miałem CEL – chciałem go zrealizować.

Dzisiejszy świat sprzyja osobom pragnącym dbać o siebie. W sklepach dostępne są zdrowe produkty, w marketach możemy znaleźć bio-owoce i bio-warzywa hodowane na naturalnym nawozie, w większych i mniejszych miastach siłownie wyrastają „jak grzyby po deszczu”. Tym większy szacunek należy się komuś, kto swoją walkę o piękną sylwetkę i zdrowe odżywianie rozpoczął w czasach, gdy Polacy nie słyszeli o ksylitolu, kaszy jaglanej, amarantusie i nasionach chia. „W tamtych czasach szybko zacząłem wyróżniać się na tle kolegów. Poświęciłem się budowaniu sylwetki i edukacji na temat zdrowego stylu życia. Teraz tę pasję zmieniłem na pracę!” – śmieje się.

Nie zawsze jednak było tak kolorowo. Janecki miał bowiem drugą wielką miłość – piłkę nożną – z której musiał zrezygnować ze względu na brak funduszy. „Grałem od dziecka. W pewnym momencie dostałem nawet propozycję trenowania w europejskich klubach. Niestety koszta takiego wyjazdu znacznie przekraczały moje skromne możliwości. Marzenia o karierze piłkarza musiały ustąpić.”

Jako trener personalny Janecki wie, że odżywianie i nawodnienie jest niezwykle istotne w procesie kształtowania sylwetki. Woda odpowiada między innymi za regulację temperatury ciała, transport substancji, a także odgrywa bardzo ważną rolę podczas trawienia i rozpuszczania witamin. Dlatego każdy musi pamiętać o jej regularnym spożywaniu. Dzięki odpowiedniemu nawodnieniu wzmacnia się system immunologiczny i ograniczany jest proces starzenia i obumierania komórek.

Janecki codziennie zachęca swoich podopiecznych do picia wody przed, w trakcie i po treningach. Sprzyja to nie tylko efektywnym ćwiczeniom, dobremu samopoczuciu i energii, ale też pozwala szybciej zredukować tkankę tłuszczową. „A jednak woda wodzie nierówna” – dodaje trener – „pamiętam przypadek mojego klienta, który zawsze przed treningiem kupował sobie w sklepiku buteleczkę wody i popijał ją, ćwicząc. Czuł się okropnie, ćwiczenia w ogóle mu nie wychodziły, już po kilku minutach było mu niedobrze. Poradziłem mu: wiesz co, zmień wodę na inną. Już po kilku dniach zaobserwowaliśmy znaczną poprawę!”

Wszystkim swoim podopiecznym, zarówno tym, którzy borykają się z dużą otyłością, jak i tym, którzy budują sylwetkę kulturysty, Janecki zaleca picie źródlanej wody alkalicznej o pH powyżej 7,5 – czyli o zasadowym odczynie. A dlaczego? Bo pomaga ona w walce z potreningową bolesnością mięśni (tzw. zakwasy), nawadnia lepiej niż zwykła woda mineralna, łagodzi skutki złego odżywiania i wpływu substancji takich jak kofeina, nikotyna, alkohol na nasze ciała. „Zmiana naszej codziennej wody na alkaliczną może mieć kluczowy wpływ na zdrowie i samopoczucie” – podkreśla Janecki.

W dążeniu do sylwetki idealnej najlepiej zaufać ekspertom. Oddając się w ręce trenera personalnego mamy pewność, że zyskujemy przewodnika, mentora i kogoś, kto zmotywuje nas w chwilach kryzysu. Bo jak kończy Mariusz Janecki: „To, skąd pochodzisz bądź jaki masz status, jest sprawą drugorzędną. Dla mnie najważniejsze jest to, co chcesz dla siebie zrobić i jesteś w pełni świadom wysiłku jakiemu musisz sprostać!

 

 

 

Wszystko zależy tylko ode mnie – rozmowa z Kamilem Wilkiem, trenerem i zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

Sport

Wszystko zależy tylko ode mnie – rozmowa z Kamilem Wilkiem, trenerem i zawodnikiem brazylijskiego jiu-jitsu

KAMIL „WILKU” WILK – TRENER  I ZAWODNIK BJJ (BRAZYLIJSKIEGO JIUJITSU) W SŁYNNYM VERA FIGHT CLUB W ŁODZI. MAGISTER WYCHOWANIA FIZYCZNEGO, zdobywca brązowego pasa BJJ, dwukrotny vice-mistrz europy adcc i uczestnik mistrzostwa świata adcc 2017 w fińskim espoo – OPOWIADA NAM O PRZYGOTOWANIACH DO MISTRZOSTW, TRENINGACH, DIECIE I NAWODNIENIU W ŻYCIU SPORTOWCA.

Na czym polega dyscyplina sportu, którą trenujesz?

Trenuję i nauczam brazylijskiego jiujitsu w odmianie submission fighting, która oznacza walkę bez kimon. Jest to połączenie zapasów, judo oraz różnego rodzaju „dźwigni” i „duszeń”, które mają na celu pokonanie przeciwnika. W tej walce nie ma bezpośrednich uderzeń, a jedynie same chwyty. Starcie w większości odbywa się w parterze. Sama nazwa dyscypliny wskazuje na jej pochodzenie: twórcą brazylijskiego jiu-jitsu był Japończyk Maeda Mitsuyo, który na początku XX wieku przeprowadził się do Brazylii, by tam zostać mistrzem Carlosa Gracie, 17-letniego Latynosa. Tak powstała nowa dyscyplina walki.

Kiedy rozpoczęła się Twoja przygoda z brazylijskim jiu-jitsu?

Osiem lat temu poszedłem wraz z kolegą na trening. Od razu zakochałem się w tej dyscyplinie. Dlaczego? Przede wszystkim ujęło mnie to, że w tym sporcie wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Przykładowo w piłce nożnej, którą wcześniej lubiłem, zwycięstwo bądź porażka podlega współpracy jedenastu graczy. Kiedy jeden zawali, po boisku wciąż biega dziesięciu. Brazylijskie jiu-jistu jest sportem indywidualnym, więc kiedy zawalę – bo na przykład nie przygotowywałem się do walki wystarczająco solidnie – to mogę mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie. Z kolei zwycięstwo zależy tylko ode mnie – oczywiście wpływ na nie mają też inne osoby, jak sparingpartnerzy z którymi ćwiczę, ale na ostateczny wynik starcia w czasie zawodów ma wpływ tylko i wyłącznie moja walka.

Jak wygląda Twój trening oraz przygotowania do niego?

Sam jestem trenerem oraz zawodnikiem, więc trenuję z grupą podopiecznych. Zaczynamy od rozgrzewki, by przygotować mięśnie i lekko się zmęczyć. Muszą to być ćwiczenia związane bezpośrednio z brazylijskim jiujitsu, a więc w większości odbywają się w parterze. Rozciągamy szyję i nogi, przygotowujemy stawy do pracy. Następna część treningu to nauka i doskonalenie konkretnych technik walki. Pokazuję zawodnikom dwie, trzy techniki, a oni próbują ich w parach. Czasem muszą powtarzać ten sam ruch kilkadziesiąt razy, ponieważ chcę rozwinąć ich pamięć mięśniową. Wtedy podczas walki nie myśli się już o konkretnych segmentach ruchów, ale wykonuje się je niejako „automatycznie”. Każdy trening kończymy kilkuminutowymi sparingami. Tutaj rozpoczyna się rywalizacja między zawodnikami, a adrenalina i testosteron  napędza ich do walki. Niektórzy traktują trening bardzo ambicjonalnie, inni pamiętają, że służy on przede wszystkim podszkoleniu techniki. Moją rolą jako trenera jest czuwanie nad podopiecznymi i pokazywanie im kiedy przycisnąć, a kiedy odpuścić.

A jak wygląda walka w trakcie prawdziwych zawodów?

Każdy zawodnik walczy z przeciwnikiem o podobnym stopniu zaawansowania. Obowiązuje podział na biały, niebieski, purpurowy, brązowy i czarny pas. W przypadku odmiany bez kimon, odpowiednikiem pasów są lata stażu: do dwóch, pięciu oraz powyżej pięciu lat walk. Dzięki temu w czasie zawodów nie dochodzi do dysproporcji umiejętności pomiędzy rywalizującymi w parze zawodnikami.

Czy brazylijskie jiu-jitsu to sport popularny w Polsce?

Zdecydowanie tak. Kiedy ja zaczynałem, warunki były spartańskie, a ta dyscyplina u nas dopiero „raczkowała”. Teraz w Mistrzostwach Polski w BJJ startuje ponad tysiąc osób! Dla porównania – w judo lub zapasach liczba zawodników wynosi ok. 150. Popularności przysparza nam fakt, że walka parterowa jest elementem MMA.

We wrześniu w ostatniej chwili pojechałeś na Mistrzostwa Świata ADCC w Espoo. Jak to się stało?

W 2016 roku zdobyłem srebrny medal na Mistrzostwach Europy w Mainz, ale niestety tylko pierwsze miejsce mogło awansować do Mistrzostw Świata. Byłem o włos! Czułem się strasznie rozgoryczony. Na kolejnych Mistrzostwach Europy w 2017 – tym razem w Poznaniu – ta sama historia! Na dziesięć sekund przed końcem finałowej walki straciłem punkty i musiałem uznać wyższość rywala. Po raz kolejny złoty medal był o krok, lecz byłem zmuszony zadowolić się srebrem. Tymczasem na tydzień przed Mistrzostwami Świata  jeden z zakwalifikowanych zawodników – Eddie Cummings – był kontuzjowany i zdecydowano się zaproponować mi walkę w jego zastępstwie. Mistrzostwa Świata zorganizowane zostały w Espoo w Finlandii. Żeby w nich wystartować, musiałem zrzucić 8,5 kg w tydzień. Na domiar złego dwa tygodnie wcześniej doznałem poważnej kontuzji kolana. Nie mogłem jednak nie skorzystać z tej szansy. Sama obecność na mistrzostwach to wielka nobilitacja, niezależnie od wyniku starcia. Zrzuciłem tę wagę pod okiem profesjonalnego dietetyka. Nie zdradzę w jaki sposób, ponieważ jest to bardzo obciążające dla naszego zdrowia. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że kluczowe jest nawodnienie.

Jak wspominasz fińskie mistrzostwa?

Począwszy od standardu zakwaterowania, poprzez przyjazd do hotelu z lotniska, dojazd na halę i wyżywienie – wszystko na ogromny plus. Szesnastu zawodników z każdej kategorii wagowej ulokowano w tym samym hotelu, a atmosfera między nami była naprawdę ciepła. Nie odczuwałem zawiści i rywalizacji, przeciwnie – wymieniliśmy się swoimi doświadczeniami, zaprzyjaźniliśmy, pozapraszaliśmy nawzajem do swoich krajów.

Dlaczego sportowcy muszą pamiętać o nawodnieniu organizmu?

Ponieważ odwodnienie poniżej 5% powoduje znaczny spadek formy i wydolności fizycznej. Kiedy nie muszę drastycznie zbijać wagi na wielkie zawody, to nawodnienie jest kluczowe. Staram się dziennie pić 4-5 litrów wody alkalicznej. W przeciwnym wypadku czułbym się osłabiony. Ponadto przypominam moim zawodnikom o piciu. Po każdej sekcji treningowej mają minutę przerwy na wodę.

A sama dieta?

Z tym bywa różnie. Jestem tylko człowiekiem i czasami chciałbym zjeść coś niezdrowego. Ale gdy przygotowuję się do ważnych zawodów, wtedy naprawdę muszę uważać na to, co jem. Korzystam wtedy z porad dietetyka i z kateringu dietetycznego. Wtedy moje możliwości w trakcie zawodów i bezpośredniego starcia z przeciwnikiem są większe. Takie przygotowania zajmują mi od 8 do 12 tygodni. To wydaje się długo, ale przez ten okres czasu można zbudować bardzo dobrą formę!

 

 

Piciem wody zwalcz cellulit

Uroda

Piciem wody zwalcz cellulit

Pamiętacie słynną komedię w reżyserii Andrzeja Saramonowicza pt. Jak się pozbyć cellulitu?  W nielegalnej, podziemnej fabryce infernalny Cezary Kosiński nadzorował produkcję kosmetyków wygładzających wytwarzanych z… młodych, pięknych kobiet. My proponujemy nieco mniej upiorne rozwiązanie, by zwalczyć znienawidzoną „pomarańczową skórkę”. Rozwiązanie banalnie proste, po które możesz sięgnąć od ręki. To WODA!

„Nie jedz tyle pączków, będziesz mieć cellulit!”, „Nie siedź ciągle na krzesełku, będziesz mieć cellulit!” – pamiętasz, jak od dzieciństwa straszyła Cię matka? Cellulit to problem kobiet od pokoleń, którego żadna z nas nie chce mieć. Tylko, że według badań przeprowadzonych na Harvardzie prawie każda ma. Ale żeby skutecznie z nim walczyć, trzeba tego wroga poznać. Co to jest cellulit? Znawcy mówią na niego: „lipodystrofia typu kobiecego”. Pod tą skomplikowaną nazwą ukrywa się określenie stanu skóry, w którym występują zmiany w obrębie tkanki podskórnej. Zaburzony metabolizm sprawia, że komórki tłuszczowe nie tworzą regularnej powierzchni, ale zaczynają w niektórych miejscach rozrastać się bardziej, w innych mniej. Sprawia to wrażenie nieprzyjemnych „grudek” pod skórą.

Jedną z przyczyn powstawania „pomarańczowej skórki” jest zaburzona gospodarka hormonalna. Nadmiar estrogenu i progesteronu może powodować podskórne obrzęki, które utrudniają krążenie krwi. Hormony te osłabiają też elastyczność tkanek. To pierwszy krok ku wytwarzaniu się cellulitu. Teraz, kiedy wiemy już, że to żeńskie hormony są za niego odpowiedzialne, rozumiemy dlaczego problem z cellulitem mają tylko kobiety – co bywa tematem niewybrednych żartów naszych partnerów!

Grzeszki sprzyjające cellulitowi

W walce z hormonami i genami jesteśmy póki co bezsilne, ale są także inne sprzyjające cellulitowi czynniki, których eliminacja pomoże nam go przezwyciężyć. Jakie to grzeszki powodują, że on wciąż wraca na nasze uda i pupy?

1. Brak ruchu sprzyja „skórce pomarańczowej”. Siedzący tryb życia, unikanie sportu, samochód zamiast spaceru lub winda zamiast wejścia po schodach – niby małe, codzienne „występki”, ale bardzo nieprzyjemne w skutkach.

2. Nieodpowiednia dieta w której dominuje cukier, żywność wysokoprzetworzona, mrożona i gotowa typu fast-food. Odziedziczone skłonności genetyczne decydują o tym, w jakim tempie kalorie zamieniają się w tłuszcz, a w jakim go spalają. Nadmiar węglowodanów, tłuszczów i soli w diecie wpływa na szybsze tycie, a co za tym idzie – powstawanie cellulitu. Unikanie soli jest także istotne ze względu na zatrzymywanie wody w organizmie – kolejny sprzymierzeniec pomarańczowej skórki.

Jakie produkty żywnościowe powodują cellulit? 

  • słodycze
  • słone przekąski (czipsy, paluszki, krakersy)
  • tłuszcze zwierzęce
  • zupki i dania z proszku
  • potrawy smażone
  • fast-food 

3. Używki (alkohol, kofeina, nikotyna) wyostrzają apetyt i zawierają mnóstwo toksyn. Dodatkowo picie kawy powoduje wzrost kortyzolu we krwi – hormonu, który zdecydowanie pomaga cellulitowi się rozrastać. Alkohol to z kolei puste kalorie, które na pewno tylko nam zaszkodzą. Poza tym badania wykazały związek pomiędzy piciem alkoholu, a zwiększoną ilością estrogenu – a jego nadmiar, jak już wyjaśniliśmy powyżej, wcale nie jest taki fajny. Eksperci radzą też, by rzucić palenie, aby zredukować pomarańczową skórkę. Nikotyna i inne toksyny zawarte w papierosach sprawiają, że kobiety wychodzące „na dymka” dłużej zmagają się w walce z nadwagą i cellulitem, niż te, które są aktywne i bez nałogów.

4. Długie kąpiele w gorącej wodzie. To jedna z najgorszych wiadomości. Nasze relaksacyjne wylegiwanie się w wannie sprzyja znienawidzonym grudkom na udach… Zdecydowanie lepsze w walce z nim mogą okazać się prysznice: po pierwsze, nie wylegujemy się wtedy na pupie, tylko stoimy. Po drugie, naprzemienne oblewanie się ciepłą i zimną wodą poprawia mikrokrążenie skóry. Po trzecie: masaż strumieniem wody przeciwdziała obrzękom i zmniejsza przepuszczalność naczyń krwionośnych.  Dlatego na długie, gorące kąpiele decyduj się tylko okazyjnie.

Teraz wiesz już, co SPRZYJA powstawaniu cellulitu – tym samym wiesz, czego unikać, aby się go nie nabawić, lub też by powstrzymać jego rozrost. A teraz kilka słów o tym, jak ZLIKWIDOWAĆ ten cellulit, który zdążył już pojawić się na Twoich pięknych krągłościach…

RODZAJE CELLULITU

Rozróżniamy kilka podtypów pomarańczowej skórki:

Niezależnie od tego, na który z trzech rodzajów cellulitu cierpisz, zawsze powinnaś pamiętać o nawodnieniu. Regularne picie wody w ilości 2 – 2,5 litrów dziennie pomaga w walce z pomarańczową skórką „od wewnątrz”. Dlaczego? Ponieważ oczyszcza ciało z toksyn, wypłukując je, pobudza do pracy wszystkie organy wewnętrzne, w tym nerki oraz  – paradoksalnie – walczy z nagromadzeniem nadmiaru płynów w organizmie. Nasz ekspert ds. żywienia, dr Domańska-Senderowska, tłumaczy:

Mechanizm gromadzenia wody zaczyna się wtedy, kiedy organizm „odkryje”, że wody  mu brakuje – czyli jest w deficycie. Wówczas zaczyna gromadzić i zatrzymywać tyle wody ile to możliwe, aby zapewnić sobie prawidłowe funkcjonowanie. Pamiętajmy, że nasz organizm jest nastawiony na przeżycie, dlatego  gromadzi jej zapas, tak aby wody nie zabrakło mu na podstawowe procesy.

Aby więc nie dopuścić do zatrzymania wody w tkance podskórnej, czego konsekwencją jest cellulit, należy PIĆ WODĘ. Uwaga – jednym z popularnych mitów jest przekonanie, jakoby picie kawy miało pomóc w likwidacji nieestetycznej skórki. Nic bardziej mylnego – picie kawy zwiększa ilość kortyzolu, który sprzyja cellulitowi, zamiast go likwidować. Kofeina zawarta w kawie może być natomiast składnikiem peelingu wcieranego w uda, co poprawi krążenie krwi.

Aby skutecznie walczyć z pomarańczową skórką, należy jednak pamiętać o rodzaju wody, którą wybieramy na co dzień. Warto wybierać tę o odczynie zasadowym i o niskim składzie mineralnym, ponieważ wysoko zmineralizowane, gazowane wody, obecne na większości półek sklepowych, mogą przyczynić się do zakwaszenia organizmu. Woda o pH powyżej 8,0 jest idealna do zwalczania pomarańczowej skórki. Na jednym z kobiecych forów internetowych użytkowniczki chwaliły się, że dzięki piciu ok. 3 l wody dziennie zredukowały cellulit aż o 60%! 

Sama woda może jednak nie wystarczyć, jeśli nie towarzyszy jej zdrowszy tryb życia, ruch, rezygnacja z używek czy słodkości. Warto więc w walce nastawić się na odrobinę poświęcenia, które na pewno się opłaci, gdy wybierzesz się do sklepu z bielizną po nowy, seksowny zestaw!

 

ZAWODNICY MMA Z CENTRUM ROZWOJU SPORTU PAMIĘTAJĄ O NAWODNIENIU

Sport

ZAWODNICY MMA Z CENTRUM ROZWOJU SPORTU PAMIĘTAJĄ O NAWODNIENIU

Tam, gdzie rodzą się zawodowcy

Jesteśmy w Centrum Rozwoju Sportu w Pabianicach. Miejscu, w którym zawsze jest gorąco. Z walczących leje się pot, w powietrzu słychać świst przyspieszonych oddechów, fruwają pięści w rękawicach i stopy w specjalnych ochraniaczach. To słynna pabianicka szkoła sportów walki Tomasza Janiaka, której korzenie sięgają przełomu lat ’90. Dziś profesjonalni trenerzy uczą tam MMA (mieszanych sztuk walki), brazylijskiego jiujitsu, boksu, K-1krav magi, a od niedawna – dziecięcego Karate Furo. Trenują zarówno mali, które chcą rozpocząć swoją przygodę ze sportem, jak i dorośli, profesjonalni zawodnicy. I to jak trenują! Wychowankowie Centrum Rozwoju Sportu mają na swoim koncie niemałe sukcesy. Zbierają medale jak świat długi i szeroki, startując w takich zawodach, jak chociażby: ALMM (Amatorska Liga MMA), gala M.O. w Olsztynie, toruńskie XCage, czy gala w Mexico City. W CRS szkoleni są przez najlepszych trenerów: Tomasza „Wujka” Piwowarskiego, Jana Młynarczyka, Michała Grabarczyka, Marka Kwaśniewskiego, Krzysztofa Ruska i Marcina Wójciaka.

 

Co było – co będzie?

Tomasz Janiak, założyciel szkoły – sam będący trenerem i zawodnikiem – wspomina: „Pierwotnie współpracowałem z Mirosławem Oknińskim, w Pabianicach na hali tenisowej mieściła się filia szkoły. Od 1,5 roku przenieśliśmy się do budynku przy ul. Piłsudskiego, gdzie obecnie znajduje się Centrum Rozwoju Sportu. Naszą kadrę tworzą wykwalifikowani trenerzy. Każda z grup spotyka się kilka razy w tygodniu. Obecnie MMA przeżywa w mediach swoje pięć minut. Chcielibyśmy te pięć minut przedłużyć, wykorzystać i pokazać, że to świetny sport i doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu.”

Pragnienie rozwoju osobistego, jak i chęć promocji MMA sprawiły, że JANIAK TEAM zaangażowało się w organizowanie profesjonalnych gal sportów walki. Pierwszą z nich jest Real Fight 1 – Gala Sportów Mieszanych, która odbędzie się 7 października br. w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Pabianicach, przy ul. Grota-Roweckiego 3. W ramach gali odbędzie się 9 profesjonalnych walk oraz trzy starcia amatorskie. Organizatorom udało się uzyskać Patronat Prezydenta Miasta Pabianic, jako wydarzenie o szczególnym znaczeniu dla promocji miasta. Pabianice bowiem od lat znane są z aktywnego wspierania wydarzeń sportowych.

Konferansjerem gali będzie słynny Wojciech Wasilewski, a sędzią głównym: shihan Jan Schneider. W starciu wieczoru udział weźmie Marcin Chałaśkiewicz. Zawodnicy związani z Centrum Rozwoju Sportu zmierzą się z rywalami z całej Polski: Pajęczna, Częstochowy, Łodzi, Kalisza, Końskich, etc.

 

Rola nawodnienia w profesjonalnym treningu sportowym

Treningi do tak istotnego w ich karierze wydarzenia zabierają zawodnikom z Centrum Rozwoju Sportu wiele miesięcy. Cykl obejmuje przygotowania siłowe, techniczne i kondycyjne. Jak podkreślają ich dietetyk i trenerzy, niezwykle istotną rolę w szkoleniu sportowca odgrywa nawodnienie. Dietetyk teamu Mateusz Damięcki tłumaczy: „MMA jest bardzo wyczerpującą dyscypliną. Trzeba – dosłownie! – nieustannie pić. Dlaczego to jest tak ważne szczególnie w przypadku zawodowych sportowców? Otóż straty poziomu wody w organizmie rzędu zaledwie 2-3 % powodują utratę aż 10 % wydolności!” Innymi słowy – źle nawodniony zawodnik, to… słaby zawodnik. A gdy chodzi o rywalizację, nie można sobie przecież pozwolić na słabą kondycję. Dlatego chłopcy z MMA JANIAK TEAM piją wodę zarówno przed, w trakcie jak i po treningach, aby zachować równowagę gospodarki wodnej i nie dopuścić do powstania tzw. „zakwasów”, czyli opóźnionej bolesności mięśniowej. Dietetyk dodaje: „Oczywiście woda wodzie nierówna. Liczy się też to, jaką wodę piją zawodnicy. W żadnym wypadku nie powinni sięgać po zwykłą kranówę. Badania dowodzą, że najlepiej nawadnia i odkwasza organizm woda alkaliczna o odczynie pH powyżej 7,5.” Zawodowi sportowcy powinni wypijać około 3-4 litrów wody dziennie, tak wiele płynów „ucieka” przez ich skórę. W Centrum Rozwoju Sportu widać to doskonale – w czasie treningów maty na podłodze są dosłownie śliskie od potu, a butelki z wodą stoją w każdym rogu. Chociaż pragnienie jest wielkie, zawodnicy pamiętają o tym, by pić małymi łykami i powoli – w przeciwnym wypadku woda przelatywałaby przez nich jak przez sito!

 

Dlaczego woda pomaga w regeneracji organizmu?

Jak podkreśla Krystian Kluczny – jeden z Właścicieli Federacji Real Fight, który trenuje sporty walki od wielu lat – regeneracja jest równie ważna, co treningi. Nadwyrężone i pozrywane mięśnie muszą mieć szansę na odbudowę, a picie wody może przyspieszyć ten proces. Dzieje się tak dlatego, że woda reguluje temperaturę ciała i transportuje składniki odżywcze do każdej jego komórki. Jeśli nie pijemy w trakcie oraz po treningu, wszystkie wytworzone w czasie dużych przeciążeń toksyny pozostają w naszym organizmie. Eksperci radzą, by wypijać co najmniej dwie szklanki wody na każde pół litra utraconego potu, co pozwoli utrzymać bilans wodny w równowadze.

 

Szczytny cel trenerów CRS

 W czasie treningu zawodnicy walczą w parach pod okiem trenera, Tomasza Janiaka. W skład ich stroju wchodzą ochraniacze na krocze oraz na zęby, specjalne spodenki (luźne bądź obcisłe) oraz cienkie rękawice z uchwytem, zapewniające większą swobodę ruchów dłoni niż w boksie. Czasem mogą zakładać także nagolenniki. Walka odbywa się zarówno w tzw. stójce, jak i parterze. Zawodnicy biją pięściami, kopią, stosują dźwignie i duszenia. W tej dyscyplinie mogą pojawić się techniki i chwyty dozwolone w różnych sportach walki. Z tego powodu jest niezwykle widowiskowa, co na pewno przysparza jej popularności. Co jakiś czas po sali roznosi się gromki głos trenera: „Jeszcze 30 sekund!” Koszulki robią się mokre od potu, wielkie krople spływają do oczu. W końcu – przerwa! To czas na odpoczynek i kilka łyków wody. „Panowie, nawadniamy się!” przypomina dietetyk teamu, roznosząc butelki wśród zawodników. Tymczasem Michał Kaszubski, pasjonat sportów walki i Radca Prawny, jeden z właścicieli federacji Real Fight, tłumaczy: „Prowadzimy tutaj wiele zajęć dla dzieci oraz młodzieży.” Angażują się też w działania związane ze sportową aktywizacją dzieci miejskich, często tych pochodzących z tzw. „trudnych rodzin”, które tutaj zarażane są ideą „szlachetnego” sportu fair play.

Zobaczcie, jak trenują chłopaki z MMA Janiak Team:

 

 

 

Power by

Download Free AZ | Free Wordpress Themes